Dzisiaj rano przyszedł Anioł i zabrał mnie do Czyśćca, aby odwiedzić Święte Dusze. W tej części Czyśćca było wielu mężczyzn. Jeden z nich, wyglądający bardzo dostojnie i ubrany w garnitur, wystąpił naprzód, aby mnie powitać. Nie wydawał się stary. Nie wiedziałam, kim jest, a on nie wyjawił swojego imienia.
Powiedział: „Czy wiesz, że robiłem wszystko, co w mojej mocy dla mojego syna, gdy byłem na ziemi? Kupowałem mu rzeczy. Robiłem dla niego wszystko. Zostawiałem rzeczy, które dla niego kupiłem, w jego pokoju, mając nadzieję, że ich użyje i się zmieni. On nigdy tego nie docenił, nigdy mi nie podziękował i nigdy nie dostrzegłem żadnej zmiany”.
Powiedziałam do mężczyzny: „Rzeczy materialne nie mają znaczenia. Może tym, czego powinieneś go nauczyć, była Wiara, religia. To byłoby dla niego bardziej pożyteczne”.
Ubolewał i powiedział: „Wiesz, jestem ojcem tego chłopca i ponieważ zawsze kupowałem mu rzeczy i dawałem mu wszystko, teraz muszę cierpieć. Powinienem był rozmawiać z nim o wierze i modlić się za niego w ciszy. Zamiast tego próbowałem go zmienić za pomocą rzeczy materialnych. Teraz pokazano mi, że nie powinienem był tego robić. Powinienem był oddać to wszystko Bogu, modlić się za syna i nauczyć go tego, co naprawdę by mu pomogło. Ale tego nie zrobiłem i teraz, z powodu tego wszystkiego, czemu tak bardzo starałem się sprostać, muszę za to cierpieć”.
Źródło: ➥ valentina-sydneyseer.com.au